zmija nosoroga bulgaria | Słoneczny Brzeg

Żmija Nosoroga w Bułgarii – najbardziej jadowity wąż Europy

Niedawno pisałem Wam o ptakach, o żółwiach, o leśnych duszkach. Ale jest w bułgarskiej faunie taka postać, która budzi respekt, czasem strach, a u mnie – niekłamaną fascynację. Dama z charakterystycznym „zadartym noskiem”, królowa kamienistych zboczy, posiadaczka jednego z najmocniejszych koktajli proteinowych w Europie. Tak, tak, mowa o żmii nosorogiej – Bułgaria ją zna doskonale pod lokalnymi nazwami pepeljanka (пепелянка) lub usojnica (усойница)! I zanim zaczniecie nerwowo rozglądać się pod nogi (co skądinąd jest dobrą praktyką na bułgarskich szlakach, zwłaszcza gdy ktoś pyta, czy w Bułgarii są żmije), pozwólcie, że opowiem Wam o niej trochę więcej. Bo wiedza to najlepsza broń przeciwko strachowi przed tą groźną żmiją.

Żmija nosoroga – gwiazda z charakterkiem i… zadartym nosem! Czyli jak ją rozpoznać?

Pierwsze, co rzuca się w oczy, gdy (jeśli) uda się ją zobaczyć, to ten jej słynny „róg” – mały, mięsisty wyrostek na samym czubku pyska. To jej znak rozpoznawczy, taki gadzi odpowiednik pieprzyka Marilyn Monroe – nie da się go pomylić! Dzięki niemu nawet ja, laik, potrafię ją zidentyfikować z daleka i wiem, że to właśnie żmija nosoroga – natura tak ją bowiem naznaczyła.

Kolor? Oj, tu bywa różnie. Widywano osobniki szare jak przydrożny kurz, inne bardziej brązowawe, czasem z żółtawym odcieniem. Większość z nich nosi na grzbiecie charakterystyczny, ciemniejszy zygzak – taki trochę jak wzór na babcinym swetrze, tylko w bardziej żmijowej wersji. a więc swetrze teściowej. Ale uwaga! Zdarzają się też egzemplarze melanistyczne, czyli całe czarne, bez widocznego wzoru – i to dopiero potrafi zmylić. Długość? Zazwyczaj nie przekracza 70-80 centymetrów, choć słyszałem legendy o metrowych okazach, ale w Polsce też takie krążą. Szczególnie wśród wędkarzy. Wiemy więc doskonale, jak to jest z nimi.

Żmija nosoroga

Gdzie występują żmije w Bułgarii, a konkretnie ten gatunek?

Otóż, upodobała sobie miejsca, które i my, turyści, często odwiedzamy. Suche, kamieniste i nasłonecznione zbocza, skraje lasów, rumowiska, opuszczone kamieniołomy, gęste zarośla jałowca czy dzikiej róży. Generalnie wszędzie tam, gdzie może się spokojnie wygrzewać na słońcu (a uwielbia to robić!) i jednocześnie mieć pod ręką jakąś kryjówkę w postaci szczeliny skalnej czy gęstych krzaków. W Bułgarii jest dość pospolita, od nizin po tereny górskie, więc prawdopodobieństwo spotkania jej na szlaku, szczególnie w cieplejsze dni, niestety istnieje.

Bułgaria to jej dom, ale mimo swojej reputacji, nie jest agresywnym łowcą ludzi. To płochliwe stworzenie. Jej pierwszą reakcją na widok człowieka jest ucieczka lub znieruchomienie i perfekcyjny kamuflaż. Atakuje tylko i wyłącznie w ostateczności – gdy czuje się osaczona, zaskoczona, gdy nie ma drogi ucieczki, albo (co najczęstsze) gdy ktoś przez nieuwagę ją nadepnie lub spróbuje złapać. Pamiętajcie o tym. Ona bardziej boi się Was, niż Wy jej.

Jad żmii nosorogiej – nie ma żartów

No dobrze, ale co z tym jej słynnym jadem? Nie będę owijał w bawełnę – jest mocny. Uznaje się żmiję nosorogą za najbardziej jadowitego węża Europy. Jej jad ma działanie głównie hemotoksyczne, czyli uszkadza komórki krwi i tkanki. Objawy po ukąszeniu mogą być różne, ale zazwyczaj pojawia się silny, piekący ból w miejscu ukąszenia, szybko narastający obrzęk, zaczerwienienie, często też nudności, wymioty, zawroty głowy, poty, problemy z krzepliwością krwi. W cięższych przypadkach, nieleczonych, może dojść do martwicy tkanek, a nawet niewydolności narządów. Brzmi groźnie, prawda? I słusznie, bo jadowite węże Bułgarii to nie przelewki.

W Bułgarii w zależności od roku notuje się od 100 do 200 ukąszeń przez żmije. W Polsce do 100 rocznie ukąszeń. Biorąc pod uwagę to, że liczba ludności Polski jest 6-krotnie wyższa niż Bułgarii, różnice są znaczące. Albo więc w Bułgarii żmii jest znacznie więcej albo żmije występujące w Bułgarii nie są tak łagodne, jak opisują specjaliści. Tylko bardziej terytorialne i agresywne w jego obronie.

Ale zanim zaczniecie pakować walizki i rezygnować z bułgarskich wakacji, chcę Was uspokoić. Po pierwsze, jak już mówiłem, żmija nosoroga kąsa niezwykle rzadko i tylko w obronie własnej. Po drugie, nawet jeśli dojdzie do ukąszenia, przy szybkiej i odpowiedniej interwencji medycznej rokowania są dobre. Śmiertelność jest niska, pod warunkiem podania surowicy antyjadowej (w Bułgarii nazywa się to антивеномна змийска противоотрова). W każdym większym szpitalu, szczególnie w rejonach turystycznych, taka surowica jest dostępna.

Jak jadowita jest żmija nosoroga? Ranking wężowych mocy (czyli słów kilka o LD50)

No dobrze, wspomniałem, że jad żmii nosorogiej to nie przelewki i że jest uważana za najgroźniejszą w Europie. Ale co to tak naprawdę znaczy „mocny jad”? Jak to się mierzy? Naukowcy, żeby mieć jakiś wspólny język, wymyślili coś, co nazywa się LD50. Brzmi jak nazwa dopalacza, prawda? A to nic innego jak „dawka śmiertelna mediana” – czyli taka ilość jadu (zazwyczaj podawana w miligramach na kilogram masy ciała), która uśmierciłaby połowę badanych zwierząt, najczęściej myszy. Im niższa wartość LD50, tym jad jest silniejszy, bo mniejsza jego ilość wystarczy, by narobić bigosu. To trochę jak z chili – im mniej papryczki potrzebujesz, żeby poczuć ogień w gardle, tym jest ona ostrzejsza!

No więc, jak na tej „wężowej skali ostrości” plasuje się nasza bułgarska gwiazda, żmija nosoroga (Vipera ammodytes)? Z badań specjalistów wynika, że jej wartości LD50 (podawane podskórnie, dla myszy) wahają się w zależności od podgatunku i regionu, ale często mieszczą się w przedziale od około 1.0 do nawet 4.0 mg/kg, a niektóre źródła podają średnio około 2.8 mg/kg dla podgatunku Vipera ammodytes ammodytes . Niektóre inne badania wskazują nawet na wartości bliższe 1.0-2.0 mg/kg dla pewnych populacji.

Żeby dać jakiś punkt odniesienia, rzućmy okiem na kilku innych zawodników z tej „jadowitej ligi”:

  1. Tajpan Pustynny / Inland Taipan (Oxyuranus microlepidotus): To jest absolutny killer, często uznawany za węża o najsilniejszym jadzie na świecie wśród węży lądowych. Jego LD50 (s.c.) to około 0.025 mg/kg Słownie: zero koma zero dwadzieścia pięć! Przy nim nasza żmija nosoroga to niemal łagodny baranek.
  2. Mamba Czarna (Dendroaspis polylepis): Afrykańska legenda, szybka i z potężnym neurotoksycznym jadem. LD50 dla niej to około 0.28 – 0.32 mg/kg. Też znacznie mocniejsza od naszej bułgarskiej syczącej znajomej.
  3. Kobra Indyjska (Naja naja): Słynna „okularnica”. Jej LD50 to około 0.29 – 0.80 mg/kg Wciąż liga wyżej niż żmija nosoroga, ale już trochę bliżej.
  4. Żmija Gabońska (Bitis gabonica): Posiadaczka najdłuższych zębów jadowych i producentka ogromnych ilości jadu, ale sam jad jest słabszy. LD50 (s.c.) to około 5.2 mg/kg, choć niektóre dane mówią o zakresie 1.2-8.6 mg/kg. Tutaj nasza żmija nosoroga wypada jako posiadaczka silniejszego koktajlu, miligram na miligram.
  5. Grzechotnik Rombowy Wschodni (Crotalus adamanteus): Duży i groźny grzechotnik z Ameryki Północnej. Jego LD50 to około 1.2 – 2.9 mg/kg, a czasem podaje się nawet wyższe wartości jak 11.4 mg/kg (różnice mogą wynikać z metodologii badań lub specyfiki populacji) Tu już wartości zaczynają się zazębiać z tymi dla żmii nosorogiej.
  6. Żmija Zygzakowata (Vipera berus): Nasza swojska, polska koleżanka żmii nosorogiej. Jej jad jest znacznie słabszy. LD50 dla niej to wartości rzędu 6.45 mg/kg, a niektóre źródła podają nawet 10-20 mg/kg lub więcej. W porównaniu z nią, żmija nosoroga to prawdziwa twardzielka.

Co nam mówią te cyferki? Ano to, że jad żmii nosorogiej jest naprawdę silny, szczególnie na tle innych europejskich węży, takich jak żmija zygzakowata. W skali światowej nie jest może w absolutnej czołówce, jeśli chodzi o samą toksyczność „kropla za kroplą” (takie tajpany czy mamby to inna kategoria wagowa), ale z pewnością nie można go lekceważyć. To nie jest „zwykły” jad i czyni ją główną przedstawicielką, gdy mówimy o jadowitych wężach Bułgarii.

Trzeba jednak pamiętać o jednym – siła jadu mierzona w laboratorium to jedno, a realne zagrożenie dla człowieka to drugie. Tu wchodzą w grę takie czynniki jak ilość wstrzykniętego jadu (żmije potrafią „dozować” lub nawet kąsać „na sucho”, bez jadu, choć na to bym nie liczył), wielkość węża, jego kondycja, a także wiek i stan zdrowia ukąszonej osoby. Żmija nosoroga, mimo że nie produkuje tak wielkich ilości jadu jak np. żmija gabońska, ma jad wystarczająco silny, by stanowić poważne zagrożenie. Dlatego, choć nie ma co panikować, trzeba zachować respekt i ostrożność.

Ta „jadowita drabinka” pokazuje, że nasza bułgarska bohaterka ma się czym „pochwalić” i jej reputacja najbardziej jadowitego węża Europy nie wzięła się znikąd. To tylko kolejny powód, by podziwiać ją z bezpiecznej odległości i z pełnym szacunkiem dla jej mocy.

Czy żmija nosoroga opala się czasem w Słonecznym Brzegu?

No dobrze, po tych wszystkich opowieściach o sile jadu i dzikich ostępach, gdzie nasza rogata bohaterka wiedzie prym, pewnie wielu planujących błogi urlop zadaje sobie teraz jedno, zasadnicze pytanie: „A co, jeśli żmija nosoroga Słoneczny Brzeg wybierze na swoje legowisko?!”. Spokojnie, spokojnie, zanim zaczniecie pakować do walizki gumowce i podręcznik młodego herpetologa, pozwólcie, że podzielę się moimi spostrzeżeniami na ten temat. Bo Słoneczny Brzeg, choć tętni życiem i betonem, wciąż graniczy ze światem, który rządzi się swoimi, dzikimi prawami.

Przez te wszystkie lata moich bułgarskich eskapad nauczyłem się jednego: natura jest sprytna i potrafi znaleźć sobie miejsce nawet tam, gdzie wydaje się, że cywilizacja wygrała już wszystko. Słoneczny Brzeg to ogromny kompleks hoteli, basenów, restauracji i dyskotek. Na głównych, wybetonowanych alejkach, wśród tłumów turystów, szansa na spotkanie żmii nosorogiej jest, powiedzmy sobie szczerze, mniejsza niż na wygranie szóstki w totka bez wysłania kuponu. One, tak jak większość z nas na kacu, nie przepadają za hałasem i zgiełkiem.

ALE! I tu zaczyna się ta część opowieści, która dodaje lekkiego dreszczyku. Wystarczy oddalić się nieco od epicentrum wakacyjnego szaleństwa, a krajobraz zaczyna się zmieniać. Żmija nosoroga Słoneczny Brzeg może nie traktuje dyskoteki Viking jako głównej siedziby, ale jego okolice już tak. Pomyślcie o tym czytając choćby historię Słonecznego Brzegu i jeże przywożone w jednym celu – tępienia bohaterki tej opowieści.

Gdzie można spotkać żmiję nosorogą?

Jeszcze kilka dni temu napisałbym z przekonaniem, że przecież nie na deptaku w Słonecznym Brzegu. Ale dwa dni temu nagrałem to, co spowodowało, że od takich osądów się powstrzymam😉

Jesteś ciekaw gdzie powstało nagranie? Na deptaku, 100 metrów od przystanku kolejki (ciuchci) pod hotelem Kotva.

Gdzie istnieje ryzyko napotkania żmijowatej bestii, przy której jad naszej żmii zygzakowatej to jak wygazowany Harnaś przy kopiącej mocą 47% rakii „Babcia”?

  • Dzikie Wydmy i Zarośla na Obrzeżach: Tam, gdzie kończą się równe rzędy leżaków, a zaczynają mniej uczęszczane, bardziej naturalne wydmy, porośnięte trawami i niskimi krzewami – to już potencjalne terytorium łowieckie dla naszej gadziej damy.
  • Kamieniste Zbocza i Niezagospodarowane Tereny: Bułgaria to kraj górzysty i skalisty, nawet nad samym morzem. W okolicach Słonecznego Brzegu, zwłaszcza na północy, w kierunku Świętego Własu i dalej, ku podnóżom Starej Płaniny, znajdziemy mnóstwo kamienistych zboczy, rumowisk, opuszczonych, zarośniętych działek. To idealne kryjówki i miejsca do wygrzewania się dla żmii nosorogiej. Wyobrażam sobie, jak taka sprytna pepeljanka myśli sobie: „O, proszę, darmowa sauna i zero wścibskich turystów”
  • „Zielone Wyspy” w Morzu Betonu: Nawet w obrębie samego kurortu zdarzają się czasem większe, mniej zadbane tereny zielone, jakieś stare sady, nieużytki czekające na dewelopera. Takie miejsca, o ile oferują trochę spokoju i dostęp do pożywienia (myszy, jaszczurki), mogą czasowo przyciągnąć jakiegoś zabłąkanego osobnika. Chociaż, bądźmy szczerzy, żmija nosoroga to raczej koneserka bardziej naturalnych siedlisk.

Słyszałem też opowieści od miejscowych – a oni wiedzą najlepiej – że latem, gdy jest gorąco i sucho, węże (nie tylko żmije) potrafią w poszukiwaniu wody lub chłodu zapuszczać się w miejsca, gdzie normalnie byśmy się ich nie spodziewali. Jakiś zapuszczony ogródek przy bungalowie na uboczu? Stos drewna za restauracyjnym zapleczem? Natura ma swoje ścieżki.

Więc jaka jest odpowiedź na pytanie, czy w Bułgarii są żmije zagrażające turystom w Słonecznym Brzegu? Na hotelowym basenie czy na głównym deptaku – raczej nie. Ale na jego obrzeżach, w tych dzikszych zakamarkach, które wielu turystów omija szerokim łukiem? Tam, owszem, szansa istnieje. I dla mnie to właśnie dodaje smaczku całej tej bułgarskiej przygodzie! To przypomnienie, że nawet w najbardziej skomercjalizowanym miejscu, dzika przyroda wciąż jest tuż obok, obserwuje nas i żyje swoim rytmem.

Dlatego, gdy następnym razem będziecie spacerować mniej uczęszczaną ścieżką w kierunku jakiejś „tajemniczej” zatoczki, albo zapuścicie się na wydmy, by podziwiać zachód słońca – miejcie oczy szeroko otwarte i patrzcie pod nogi. Nie ze strachu, broń Boże! Ale z ciekawością i respektem. Bo nigdy nie wiadomo, jaka fascynująca, rogata historia może właśnie prześlizgiwać się obok Waszych sandałów! A spotkanie (oczywiście z bezpiecznej odległości!) z taką królową bułgarskiej fauny? To dopiero byłaby pamiątka z wakacji, prawda? O wiele lepsza niż kolejny magnes na lodówkę!

Lekarz podający zastrzyk z surowicą dziecku w objęciach matki

Co robić, gdyby jednak doszło do ukąszenia żmii nosorogiej?

To jest wiedza, którą warto mieć, nawet jeśli nigdy się nie przyda. Co robić, gdyby jednak doszło do tego niefortunnego spotkania i żmija „poczęstowała” nas swoim jadem? Mówimy tu o ukąszeniu żmii nosorogiej i pierwszej pomocy.

  • Po pierwsze: SPOKÓJ! Wiem, wiem, łatwo powiedzieć, ale panika to najgorszy doradca – przyspiesza krążenie i rozprzestrzenianie się jadu. Głęboki oddech, próba uspokojenia poszkodowanego, że żmija nosoroga to jednak nie mamba.
  • Po drugie: Unieruchomić ukąszoną kończynę. Najlepiej, jeśli to możliwe, ułożyć ją poniżej poziomu serca. Im mniej ruchu, tym wolniej jad będzie się rozchodził po organizmie.
  • Po trzecie: WEZWAĆ POMOC! Numer alarmowy 112 działa w całej Europie, także w Bułgarii. Trzeba zgłosić ukąszenie przez żmiję i jak najszybciej przetransportować poszkodowanego do najbliższego szpitala. Czas jest tu absolutnie kluczowy!

A teraz, czego kategorycznie NIE ROBIĆ, bo wokół tego tematu narosło mnóstwo szkodliwych i niebezpiecznych mitów:

  • NIE NACINAĆ RANY! Zapomnijcie o filmach z Rambo. To barbarzyństwo, które nic nie daje, a może tylko pogorszyć sprawę, prowadząc do groźnego zakażenia.
  • NIE WYSYSAĆ JADU! Można w ten sposób wprowadzić jad do własnego krwiobiegu przez mikroranki w jamie ustnej, a i tak nie usunie się go skutecznie z organizmu ofiary.
  • NIE ZAKŁADAĆ OPASKI UCISKOWEJ (STAZY) POWYŻEJ RANY! Kiedyś to zalecano, ale dzisiaj większość specjalistów odradza tę metodę. Może to doprowadzić do niedokrwienia tkanek i martwicy, a i tak nie zatrzyma w pełni rozprzestrzeniania się jadu. Delikatny opatrunek uciskowy na całą kończynę (jak przy skręceniu) – to co innego, ale ciasna staza to zdecydowanie zły pomysł.
  • NIE PODAWAĆ ALKOHOLU! Rozszerza naczynia krwionośne i przyspiesza wchłanianie jadu. Choć to naturalny odruch u Polaków (alkohol pomaga na wszystko – tutaj nie pomoże). Woda – jak najbardziej, jeśli poszkodowany jest przytomny i może pić.

Najlepsze, co można zrobić, to zachować zimną krew i jak najszybciej zorganizować transport do lekarza po specjalistyczną pomoc, czyli surowicę.

Wezwanie pomocy po ukąszeniu przez żmiję w Bułgarii

I tu mała, ale super ważna wskazówka ode mnie, coś, co może uratować cenne sekundy. Gdy już połączycie się z operatorem 112, musicie jasno i spokojnie przekazać, co się stało. Jeśli nie znacie bułgarskiego, spokojnie – operatorzy na linii 112 w rejonach turystycznych często mówią po angielsku, a czasem nawet w innych językach. Ale na wszelki wypadek, warto mieć pod ręką (a najlepiej w głowie!) kilka kluczowych fraz:

Po bułgarsku (zapis fonetyczny dla ułatwienia):

  • Imame uhapan ot zmija!” (czyt. Imame uhapan ot zmija!) – Znaczy: „Mamy ukąszonego przez żmiję!”
  • Możecie dodać lokalizację, np. „Blizo do [nazwa miejscowości/miejsca]” (czyt. Blizo do…) – „Blisko [nazwa miejscowości/miejsca]”
  • Molja, pomognete!” (czyt. Molja, pomognete!) – „Proszę, pomóżcie!”

Po angielsku:

  • We have a snakebite victim!” – „Mamy ofiarę ukąszenia przez węża!”
  • Someone has been bitten by a snake!” – „Ktoś został ukąszony przez węża!”
  • Warto dodać, jeśli wiecie lub podejrzewacie, że to żmija nosoroga: „We suspect a viper bite, possibly a horned viper.” – „Podejrzewamy ukąszenie przez żmiję, prawdopodobnie żmiję nosorogą.”
  • Podajcie lokalizację: „We are near [nazwa miejscowości/miejsca] / Our location is [opiszcie, gdzie jesteście].
  • Poproście o pomoc: „Please, send help immediately!” – „Proszę, przyślijcie pomoc natychmiast!”

Nawet jeśli ze stresu zapomnicie tych konkretnych zdań, najważniejsze to przekazać słowa klucze: „SNAKE BITE” (ukąszenie węża) lub po bułgarsku „ZMIJA” (żmija) i podać jak najdokładniejszą lokalizację. Operatorzy są szkoleni, by zadawać odpowiednie pytania i Wam pomóc. Ale te kilka fraz na pewno ułatwi sprawę. To taka moja mała „ściągawka” na czarną godzinę – oby nigdy się nie przydała, ale lepiej ją mieć niż nie mieć, prawda?”

Żmija nosoroga Bułgaria – podsumowanie

Bułgaria ze swoim klimatem to jej królestwo, a ona, mimo swojej groźnej reputacji i naprawdę silnego jadu, jest niezwykle ważnym i pięknym elementem tej przyrody. Trochę wiedzy, spora dawka respektu i odrobina zwykłej ostrożności pozwolą Wam cieszyć się urokami bułgarskich szlaków bez niepotrzebnego strachu. A kto wie, może spotkanie z nią (oczywiście z bezpiecznej odległości!) stanie się jedną z tych historii, które będziecie z wypiekami na twarzy opowiadać po powrocie z wakacji? Świadomość, że tuż obok tętniącego życiem kurortu, takiego jak Słoneczny Brzeg, żmija nosoroga może wieść swoje sekretne życie, tylko dodaje pikanterii wyjazdowi do Bułgarii.

Podobne wpisy

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze