jez w betoniarce | Słoneczny Brzeg

Jak jeże uratowały Słoneczny Brzeg — i kto był jego pierwszym gościem

Słoneczny Brzeg! Miejsce, gdzie słońce świeci tak mocno, że nawet cień nosi okulary przeciwsłoneczne. Ale jak to się stało, że ten mały kawałek bułgarskiego wybrzeża stał się kurortem, który zna cała Europa?

Skromne początki, czyli jak wszystko się zaczęło

Słoneczny Brzeg powstał w 1958 roku — pełną chronologię znajdziesz w historii kurortu. Tu skupiam się na tym, czego w tej historii nie napisałem.

Pierwszy hotel w Słonecznym Brzegu i pierwszy gość, który przeszedł do historii

Zastanawiałeś się kiedyś, kto był pierwszym turystą w Słonecznym Brzegu? Był to Franczek Silvester z Czechosłowacji, który 8 czerwca 1959 roku, nieświadomie kompletnie, zapisał się na kartach historii kurortu. Przybył do hotelu „Kalina” niemalże chwilę po tym, gdy robotnicy opuszczali teren budowy pierwszego otwieranego właśnie hotelu w Słonecznym Brzegu. To nie był dzień pełen fanfar i czerwonych dywanów – pierwszy sezon turystyczny w Słonecznym Brzegu rozpoczął się w sposób, który dzisiaj wydaje się niemal nieprawdopodobny. Turyści, zamiast zostać uroczyście powitani, zostali dowiezieni do hotelu boczną drogą pełną pozostałości po budowie.

Rok 1959 i szalone budownictwo

W 1959 roku, czyli w pierwszym roku działalności Słonecznego Brzegu jako kurortu, oddano do użytku siedem hoteli. Były to pierwsze, bardzo szybko wybudowane obiekty noclegowe w tej nowo powstałej miejscowości wypoczynkowej, która miała przyciągać turystów zarówno z Bułgarii, jak i z zagranicy. Te pierwsze hotele, budowane w Słonecznym Brzegu, były skromne, ale stanowiły fundament pod przyszły rozwój kurortu, który z czasem stał się jednym z największych i najbardziej znanych ośrodków turystycznych na bułgarskim wybrzeżu Morza Czarnego.

Betonowa pustynia w miejsce dzikiej natury

Wyobraź sobie, że Słoneczny Brzeg przed powstaniem rządowego projektu o budowie kurortu, był terenem dziewiczym. Dzikie wydmy porośnięte trawami i krzewami, oraz na lasy sosnowe, które roztaczały swoje zielone ramiona aż po horyzont. Morze szumiało, a wiatr przynosił zapach soli i żywicy. A po ziemi pełzały węże i żmije. Dużo, dużo syczących stworzeń. Które były na tych terenach od zawsze i które nie miały zamiaru zmieniać swojego miejsca zamieszkania tylko dlatego, że Bułgarzy postanowili wybudować sobie kurort.

I powstał problem całkiem duży. Z jednej strony robiono wszystko, aby propagować powstały dopiero co kurort, z drugiej turyści zaczęli narzekać na liczne spotkania z pełzającymi autochtonami. A ponieważ jednym z nich była żmija nosoroga, czyli najbardziej jadowity wąż w Europie, przestało być Bułgarom do śmiechu. Okazało się, że łatwiej jest stawiać masowo i w tempie błyskawicznym hotele niż zrobić porządek z gadami.

Historia prawdziwa, czyli jak jeże zostały żołnierzami

Wtedy wpadnięto na pomysł, który dzisiaj wydaje się nieco szalony, ale wtedy był całkiem logiczny. Postanowiono sprowadzić do Słonecznego Brzegu jeże – małe, urocze ssaki, które nie tylko miały stać się atrakcją turystyczną, ale przede wszystkim pełnić rolę naturalnych tępicieli węży.

Decyzja została podjęta – jeże zostały sprowadzone i wypuszczone w okolicach Słonecznego Brzegu. Miały one być jak „bio-sprzątaczki”, które wytępią węże i przywrócą spokój turystom. Jak się jednak okazało, plan miał swoje niespodziewane zwroty akcji.

jez walczy z wezem | Słoneczny Brzeg

Jak działał „Plan Jeż”?

Zanim powiesz „ale jak to możliwe, żeby taki mały jeż poradził sobie z wężem?”, pozwól, że ci to wyjaśnię. Jeże, mimo swojego niewielkiego rozmiaru, są wyjątkowo zwinne i mają naturalną odporność na jad niektórych gatunków węży. Mają także silne szczęki, które potrafią skutecznie unieszkodliwić mniejszego węża. Nie trzeba być geniuszem, żeby zrozumieć, że jeże i węże to naturalni wrogowie, a co więcej – jeże są też znacznie bardziej „user-friendly” dla turystów niż pełzające gady.

Jeże vs. węże: Co poszło nie tak?

Plan wydawał się doskonały, ale rzeczywistość okazała się nieco bardziej skomplikowana. Choć jeże rzeczywiście były w stanie unieszkodliwić niektóre węże, to jednak nie wszystkie. Zdarzało się, że większe węże, takie jak popularny wówczas gniewosz zwyczajny, były zbyt silne dla jeży, które musiały się przed nimi bronić, zwijając się w kulkę i czekając, aż zagrożenie minie. Co więcej, jeże, będąc ssakami wszystkożernymi, nie skupiały się wyłącznie na polowaniu na węże – ich dieta obejmowała także owady, małe ssaki i inne stworzenia, które uznały za smaczne.

Choć plan miał swoje wady, to nie oznacza, że zakończył się całkowitą klapą. Jeże rzeczywiście przyczyniły się do zmniejszenia populacji węży w niektórych rejonach, ale nie stały się superbohaterami, jakimi je sobie wyobrażano. Okazało się, że natura rządzi się swoimi prawami, a człowiek, próbując w nią ingerować, nie zawsze jest w stanie przewidzieć wszystkie konsekwencje swoich działań.

Ciekawostką jest to, że jeże zadomowiły się na dobre w Słonecznym Brzegu, stając się częścią lokalnej fauny. Turyści zaczęli traktować spotkanie z jeżem jako dodatkową atrakcję, a dzieci uwielbiały obserwować te małe, kolczaste stworzenia. Choć ich rola jako tępicieli węży nie do końca się sprawdziła, to jednak jeże zdobyły sympatię ludzi, stając się symbolem pewnego rodzaju walki z naturą – walki, w której nie zawsze człowiek wychodzi na prowadzenie.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *