Targ (bazar) w Kableszkowie koło Słonecznego Brzegu- jak dojechać, co kupić, czy warto zobaczyć?
Słoneczny Brzeg targowisko – cały kurort jest jednym wielkim bazarem. Ale jeśli miałeś na targowisko z babciami sprzedającymi jajka prosto od kury i mleko prosto od owcy to nie Słoneczny Brzeg, a Kableszkowo. Targ Kableszkowo (zamiennie Kableshkovo) i jego bazar niezmiennie kojarzy się ze smakiem prawdziwej Bułgarii, zapachem świeżo zerwanych owoców, gwarem lokalnego życia. Jeśli i Wy, tak jak ja, lubicie zobaczyć coś więcej niż tylko główny deptak, to mam dla Was propozycję nie do odrzucenia: wyprawę na wiejski targ w Kableszkowie.
To miejsce, gdzie można kupić najprawdziwsze bułgarskie warzywa prosto z grządki, owoce dojrzewające w bałkańskim słońcu, legendarne sery, aromatyczne miody, a nawet te słynne, gęste jak śmietana bułgarskie jogurty, które smakują jak niebo! Sam często tam zaglądam, bo wiem, że to jedna z najlepszych okazji, by poczuć prawdziwy puls tego kraju. Postaram się odpowiedzieć na wszystkie Wasze pytania:
- podpowiem, jak dojechać na targ w Kableszkowie ze Słonecznego Brzegu bez zbędnego stresu,
- zdradzę, co warto kupić na bazarze w Kableshkovo, by przywieźć do domu prawdziwe skarby
- podzielę się moją szczerą opinią, czy naprawdę warto poświęcić jeden wakacyjny czwartek na tę małą eskapadę.
Bo dla mnie odpowiedź jest prosta, ale chcę, żebyście i Wy poczuli ten klimat!
Po co turyści jeżdżą na targowisko do Kableszkowa?
No właśnie, po co właściwie turyści, którzy mają pod nosem całe centrum handlowe zwane Słonecznym Brzegiem, z jego niezliczonymi sklepami i restauracjami, fatygują się te dwadzieścia kilometrów na wiejski bazar w Kableszkowie? Odpowiedź jest prostsza, niż myślicie, i zawiera się w jednym słowie: AUTENTYCZNOŚĆ!
Bo choć Słoneczny Brzeg oferuje nam dosłownie wszystko – od pamiątek z Chin po luksusowe podróbki odzieży – to jednego tam ze świecą szukać: produktów prosto z bułgarskiego pola, pachnących słońcem i ziemią, sprzedawanych przez samego rolnika, który je wyhodował. A jeśli Was, tak jak mnie, kręci właśnie ten prawdziwy smak, ta możliwość dotknięcia, powąchania i zakupu czegoś, co nie przeleżało tygodni w chłodniach i nie przejechało tysięcy kilometrów, to bazar w Kableshkovo jest po prostu miejscem obowiązkowym na Waszej wakacyjnej mapie.
To tutaj, w pobliżu Słonecznego Brzegu, znajdziecie ten prawdziwy bułgarski klimat i dowiecie się, co kupić na targu, by poczuć smak prawdziwej Bułgarii.
Pomidory i papryka prosto z pól – dlaczego warto po nie jechać aż do Kableszkowa?
Jeśli zdarzyło Wam się podczas wakacji w Bułgarii, w Waszym wypasionym hotelu all-inclusive, sięgnąć po pomidora, który smakiem i konsystencją dziwnym trafem przypominał te nasze, polskie, marketowe „cuda” dostępne w środku zimy, to mam dla Was dwie wiadomości. Dobrą: macie znakomity smak i potraficie odróżnić prawdziwe jedzenie od jego imitacji. I złą: prawdopodobnie właśnie zjedliście polskiego pomidora z Siechnic. Nie będę się tu rozwodził nad skomplikowanymi mechanizmami logistyki i zaopatrzenia wielkich hoteli, ale powiem tylko tyle, że to efekt CCC. Cena Czyni Cuda. I kropka.
Dlatego, jeśli marzy Wam się ta legendarna, prawdziwie bułgarska sałatka szopska, której smak eksploduje w ustach świeżością słodkich pomidorów, chrupkością ogórków i papryki, a wszystko to idealnie zbalansowane słonością oryginalnego sera sirene – to niestety, muszę Was zmartwić. W większości hoteli i restauracji w Słonecznym Brzegu dostaniecie co najwyżej jej turystyczną, wyblakłą podróbkę.
Bo prawdziwe składniki kosztują. Cena „sztucznego” pomidora z importu jest często minimum trzykrotnie niższa niż prawdziwego, lokalnego, bułgarskiego pomidora dojrzewającego w słońcu. A tam, gdzie liczy się masowy przemiał turystów (czyli w całym Słonecznym Brzegu) ma się zgadzać kasa i łatwość zakupu. Nikt nie pojedzie na targowisko po trzykroć droższy produkt w sytuacji, gdy hurtownia sama, szybko i tanio, dostarczy pod same drzwi restauracji czy hotelu skrzynki naszych, dobrze znanych (i często bezsmakowych) polskich pomidorów.
Dlatego ja, gdy tylko mam okazję, pędzę do Kableszkowa. Tam, na kilkudziesięciu wiejskich straganach, mogę do woli wybierać, przebierać, wąchać i macać te prawdziwe cuda natury. Pomidory, które pachną pomidorami (a nie folią!), arbuzy, które ociekają sokiem i słodyczą, paprykę tak chrupiącą i aromatyczną, że aż miło. To jest właśnie to, co warto kupić na tym targu blisko Słonecznego Brzegu – smak prawdziwej Bułgarii, którego na próżno szukać w hotelowym menu!
Na targowisku bez problemu znajdziesz warzywa na kilkudziesięciu stoiskach, wybierzesz sobie, pomacasz i powąchasz bułgarskie prawdziwe pomidory i arbuzy.
Bułgarskie miody i sery – skarby z Kableszkowa, dla których warto wstać rano!
A skoro już jesteśmy przy smakach, które definiują Bułgarię, to nie mogę nie wspomnieć o kolejnym argumencie, dla którego bazar w Kableshkovo powinien znaleźć się na Waszej liście „must see”. Mówię o legendarnym bułgarskim nabiale! Owcze i kozie sery, które rozpływają się w ustach, gęste jak najlepsza śmietana kiseło mliako (prawdziwy bułgarski jogurt, który z naszym sklepowym, wodnistym kuzynem ma tyle wspólnego co Ferrari z poczciwym maluchem), orzeźwiający, idealnie słonawy ajran – to są produkty, którymi Bułgaria słusznie szczyci się na całym świecie i które przyciągają smakoszy jak magnes.
Jeśli jesteście fanami tego typu smaków i nawet te wyroby mleczarskie, które próbowaliście w hotelu czy kupiliście w pierwszym lepszym supermarkecie w Słonecznym Brzegu, przypadły Wam do gustu, to przygotujcie się na prawdziwą, mleczną ucztę w Kableszkowie. W każdy czwartek, na tym niezwykłym targu, Słoneczny Brzeg może tylko pozazdrościć takiego wyboru i jakości, będziecie mieli niepowtarzalną okazję skosztować i kupić absolutnie wyjątkowej jakości nabiał: świeże, pełne smaku mleko prosto od krowy (lub, jeśli wolicie bardziej wyraziste nuty, od kozy czy owcy!), przepyszne sery żółte we wszelkich możliwych odmianach i stopniach dojrzałości (uwierzcie mi na słowo, prawdziwy, aromatyczny owczy ser żółty kładzie na łopatki wszystko, co znacie z naszych sklepów), delikatne sery twarogowe, mniej lub bardziej słone, idealne do sałatek, past kanapkowych czy na słodko z miodem, czy też te słynne, białe sery sałatkowe typu sirene, które dojrzewają w solance, nabierając tego charakterystycznego, pikantnego smaku.
A do tego wszystkiego – naturalne, wiejskie masło, które pachnie i smakuje tak, jak masło smakowało za czasów naszych prababć, a nie jak margarynowa podróbka! Wszystko to prosto z małych, rzemieślniczych, często rodzinnych, lokalnych mleczarni, często w cenie porównywalnej do masowo produkowanych produktów sklepowych, a o niebo, ale to o niebo lepszej jakości i smaku.
Jedna mała, ale bardzo ważna rada ode mnie, jako stałego bywalca i wielbiciela tych specjałów: jeśli polujecie na te najlepsze, najbardziej rozchwytywane nabiałowe kąski, przyjedźcie na targ przed 10:00. Te cuda są tak dobre i tak „chodliwe” wśród miejscowych i wtajemniczonych turystów, że najlepsze, najświeższe produkty znikają ze straganów w dosłownym mgnieniu oka. I zamiast rozkoszować się prawdziwym smakiem Bułgarii, usłyszycie tylko to smutne, krótkie, bułgarskie „няма” (co znaczy po prostu: „nie ma”). A zakupy wyrobów mleczarskich na bazarze w Kableshkovo, ostrzegam Was lojalnie, są naprawdę silnie uzależniające! Gdy raz spróbujecie tego prawdziwego, rzemieślniczego sera czy gęstego, kremowego jogurtu owczego, jest bardzo duże ryzyko, że już nigdy więcej nie spojrzycie tak samo na te blade imitacje z supermarketowej półki. Wiem coś o tym, bo sam wpadłem w tę „pułapkę” bez pamięci…
Miody popularne w Bułgarii, nieznane w Polsce – odkrywam bułgarskie płynne złoto!
A teraz coś dla prawdziwych łasuchów i poszukiwaczy unikalnych smaków – miody! Oj, targowisko w Kableszkowie to prawdziwy raj, jeśli chodzi o te pszczele skarby. Straganów uginających się pod ciężarem lśniących słoików jest tam bez liku, a każdy sprzedawca, często sam pszczelarz, z dumą i pasją prezentuje swoje złociste wyroby. I powiem Wam, że warto poświęcić dłuższą chwilę, a nawet godzinę, na spokojne zbadanie tego niezwykłego bogactwa, bo to właśnie tutaj, na tym barwnym targu, tak chętnie odwiedzanym przez turystów ze Słonecznego Brzegu, można odkryć i skosztować smaki miodu, które w Polsce są rzadkością albo wręcz zupełnie nieznane. To prawdziwa gratka dla koneserów i świetny pomysł na oryginalną pamiątkę lub prezent z Bułgarii, który zachwyci każdego.
Przyznam bez bicia, że za każdym razem, gdy tam jestem, czuję się jak dziecko w sklepie z cukierkami – wybór jest tak oszałamiający! Czy wiecie, jak smakuje prawdziwy, intensywnie aromatyczny miód lawendowy, zbierany na skąpanych w słońcu lawendowych polach? Albo delikatny, lekko korzenny miód kolendrowy? A co powiecie na niezwykły miód z wiosennych ziół, który w każdym słoiku zamyka zapach całej kwitnącej bułgarskiej łąki? To są doznania, których próżno szukać gdzie indziej! Ale prawdziwą moją fascynacją są te tajemnicze, ciemne, czasem niemal czarne jak smoła miody typu spadziowego, przez Bułgarów nazywane Manow med (Манов мед). Ich głęboki, leśny, nieco żywiczny smak, często z nutą karmelu, potrafi zachwycić nawet tych, którzy za miodem nie przepadają. Sam ich wygląd może na początku trochę odstraszać, ale uwierzcie mi – są przepyszne i niezwykle zdrowe. Oprócz nich, na targu w Kableszkowie natknąłem się też na inne perełki, jak delikatny miód z kasztana jadalnego czy niezwykle aromatyczny miód faceliowy.

To wszystko, i jeszcze więcej, bez problemu znajdziecie w Kableszkowie. Stoisk z miodami różnych rodzajów, od tych popularnych jak akacjowy czy lipowy, po te prawdziwe unikaty, jest tam minimum kilkanaście. A cena? Duży słoik prawdziwego, rzemieślniczego miodu to wydatek około 12 lewów – biorąc pod uwagę jakość i smak, to naprawdę uczciwa propozycja.
Świeże migdały i figi prosto z drzewa – poczuj smak bułgarskiego lata!
Ale bazar w Kableszkowie to nie tylko przetwory. To także królestwo świeżych owoców, a wśród nich moich absolutnych faworytów – migdałów i fig, które smakują tu zupełnie inaczej niż te, które znamy ze sklepów. Czy próbowaliście kiedyś świeżych migdałów, prosto z drzewa? Jeśli nie, to koniecznie musicie to nadrobić! Są niesamowicie soczyste, miękkie, z taką delikatną, mleczną słodyczą. W Kableszkowie, w sezonie, bez trudu kupicie je od lokalnych rolników.
Jedna ważna rada: te świeżo łuskane migdały najlepiej zjeść od razu, góra w ciągu kilku godzin, bo są bardzo nietrwałe. A propos, czy wiecie, że migdały rosną na drzewach? W Bułgarii często można natknąć się na migdałowce uginające się od owoców.
A jeśli marzą Wam się soczyste, rozpływające się w ustach figi, które pod ciężarem własnych soków niemal pękają, to bazar Kableshkovo również będzie idealnym miejscem na ich zakup. Najlepiej szukać stoisk starszych, miejscowych babuszek. Macie wtedy pewność, że te cuda jeszcze rano rosły na drzewie. Podobnie jak ze świeżymi migdałami, w przypadku tych najbardziej dojrzałych fig trzeba zachować umiar w zakupach – doba to dla nich absolutne maksimum. Ale ten smak… ten smak wynagradza wszystko!
Bułgarskie wino z Kableszkowa – czy warto ryzykować?
A co z bułgarskim winem? Czy targ w Kableszkowie to odpowiednie miejsce na jego zakup? Tutaj moja opinia będzie znacznie bardziej powściągliwa. Ja bym tam wina nie kupował. Dlaczego? Sprzedaż alkoholu na takich targach jest często nastawiona na… nieświadomego turystę, wykorzystując jego przekonanie, że „prosto od rolnika to musi być dobre”. Niestety, moje doświadczenia pokazują, że często tak nie jest. Nie spotkałem się jeszcze, żeby ktoś zachwycał się jakością wina kupionego od przypadkowego rolnika w Kableszkowie.
Podejrzewam, że na handel idą tam często jakieś „popłuczyny”, zgodnie z zasadą, że turysta kupi, wyjedzie i reklamacji nie złoży. Biorąc pod uwagę urodzaj znakomitych winiarni w Bułgarii i jakość wina dostępną chociażby w Nessebarze, kupowanie trunku z niesprawdzonego źródła na targu mija się z celem.
Rakija z targowiska w Kableszkowie – przestroga, której lepiej nie lekceważyć!
I tu dochodzimy do kwestii jeszcze bardziej delikatnej i potencjalnie niebezpiecznej – rakii sprzedawanej na targowisku. Tu sytuacja jest podobna jak z winem, a może nawet gorsza. Ten wspaniały, narodowy bułgarski alkohol, jeśli pochodzi z dobrego źródła, potrafi zachwycić. Ale kupowany w przypadkowych miejscach, może odrzucić odorem taniego bimbru. A rakija z niepewnego źródła na targu to, niestety, potencjalne zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia.
Statystyki są przerażające: nielegalny, trefny bimber (często sprzedawany jako „domowa rakija”) zabija rocznie w Bułgarii około 500 osób! Liczba zmarłych w wyniku zatrucia alkoholem metylowym jest porównywalna z liczbą ofiar wypadków drogowych w Bułgarii. Taki trefny alkohol sprzedawany jest najczęściej właśnie na targowiskach, w małych sklepikach, czy z masek samochodów. Naciągacze często oferują takie wynalazki jako „prawdziwą, domową rakiję”. Ilości rakii w nielegalnym sektorze przekraczają rocznie 50 milionów litrów!
Dlatego moja rada jest jedna: na targu w Kableshkovo podziwiajcie owoce, warzywa, sery, miody, ale od stoisk z alkoholem niewiadomego pochodzenia trzymajcie się z daleka! Wasze zdrowie jest bezcenne. I właśnie dlatego, po tych wszystkich przestrogach, chcę Wam opowiedzieć o tym, że prawdziwy, bezpieczny i absolutnie wyjątkowy smak bułgarskiej rakii jest jednak na wyciągnięcie ręki – trzeba tylko wiedzieć, gdzie szukać i kogo zapytać.
Jeśli chcecie dowiedzieć się jeszcze więcej o samej historii i kulturze tego niezwykłego trunku, to gorąco zapraszam do zapoznania się z moim drugim artykułem, w całości poświęconym bułgarskiej brandy, czyli właśnie rakii – znajdziecie tam jeszcze więcej ciekawostek i „smaczków”.
Jeśli chcecie poznać smak prawdziwej, bezpiecznej i absolutnie wyjątkowej bułgarskiej rakii, to, jak już wiecie z mojej wcześniejszej opowieści, jak sam po długich poszukiwaniach odkryłem prawdziwy skarb – rakiję „Babcia”. To arcydzieło bułgarskiej sztuki gorzelniczej, produkowane z najstarszego szczepu winogron Mawrud z dodatkiem aromatycznego mniszka lekarskiego, według wielopokoleniowej, rodzinnej receptury. I jeśli tylko będę miał kilka butelek z moich osobistych, „świętych” zapasów na zbyciu, nie widzę najmniejszych przeszkód, by podzielić się tym niezwykłym trunkiem z prawdziwymi smakoszami, którzy cenią autentyczność i najwyższą jakość. Wystarczy do mnie napisać. Możecie być pewni, że ten smak, w przeciwieństwie do ryzykownych zakupów na targu, zostanie z Wami na długo – i to tylko w pozytywnym znaczeniu!
Oczywiście, rakiję możecie też kupić w wielu sklepach. Jednak, moim skromnym zdaniem, nie ma to większego sensu, jeśli szukacie czegoś naprawdę wyjątkowego – smak rakii sklepowej w porównaniu z taką prawdziwie „domaszną” perełką jak „Babcia”, stworzoną z pasją i najlepszych składników, jest dokładnie taki sam, jak różnica między marketowym, bezsmakowym pomidorem a tym soczystym, pachnącym słońcem, prosto od rolnika z bazaru Kableszkowo. Wybór należy do Was!
Bazar w Kableszkowie – jak tam sprawnie dotrzeć ze Słonecznego Brzegu? Sprawdzone opcje (samochód, rower, autobus)
Wbrew pozorom, zorganizowanie wyprawy na lokalny targ w Kableszkowie to naprawdę żadna wielka ekspedycja, a co najwyżej przyjemna, kilkugodzinna wycieczka, która dostarczy Wam mnóstwa wrażeń i smaków. A co najważniejsze – dojazd, zwłaszcza jeśli Waszą bazą wypadową jest Słoneczny Brzeg, jest naprawdę prosty i oferuje kilka wygodnych opcji.
Na targowisko w Kableszkowie samochodem
Jeśli jesteście zmotoryzowani, to trasa jest banalnie prosta i szybka. Licząc od samego centrum Słonecznego Brzegu, to niecałe 20 minut swobodnej jazdy samochodem i już jesteście na miejscu.
A co z parkowaniem? Bez obaw! Tuż przy samym targowisku znajduje się całkiem spory parking, który, przynajmniej z mojego doświadczenia, nawet w czwartkowe przedpołudnie nie pęka w szwach. Opłat parkingowych nie ma żadnych.
Jak dojechać na targ do Kableszkowa rowerem?
A może macie ochotę na trochę więcej ruchu i chcecie wybrać się na targ do Kableshkovo rowerem? Świetny pomysł, zwłaszcza jeśli lubicie aktywnie spędzać czas i chcecie po drodze nacieszyć oczy bułgarskimi krajobrazami! W tym przypadku musicie oczywiście unikać głównych, ruchliwych dróg szybkiego ruchu – bezpieczeństwo przede wszystkim. Ale bez obaw, istnieje malownicza trasa rowerowa do Kableszkowa, która wiedzie przez urokliwą Rawdę, klimatyczne Aheloy i dalej prowadzi spokojnymi, lokalnymi drogami wśród bułgarskich pól słonecznikowych.
Do takiej rowerowej eskapady będziecie oczywiście potrzebowali odpowiedniego sprzętu. Jeśli nie przywieźliście własnych dwóch kółek, możecie bez problemu zaplanować wypożyczenie roweru, najlepiej od razu z praktycznymi sakwami na zakupy. A jeśli macie życzenie pośmigać po okolicy naprawdę porządnym, markowym rowerem, który nie zawiedzie Was na żadnej trasie – cóż, ja sam czasem udostępniam kilka sprawdzonych maszyn z mojej prywatnej mini wypożyczalni rowerów w Słonecznym Brzegu, więc jakby co, dajcie znać!
Czy do Kableszkowa na targowisko można dojechać ze Słonecznego Brzegu autobusem?
No dobrze, a jak dojechać na targ w Kableszkowie autobusem? Czy ze Słonecznego Brzegu na ten słynny bazar można dotrzeć inaczej niż samochodem czy rowerem? Oczywiście, że tak! I to bez najmniejszego problemu. Zawiezie Was tam wygodny, klimatyzowany autobus linii numer 22.
Aby dojechać tym autobusem ze Słonecznego Brzegu prosto pod same stragany kableszkowskiego targowiska (przystanek w Kableszkowie zlokalizowany jest dosłownie 10 metrów od wejścia na bazar), musicie wsiąść na jednym z pięciu wyznaczonych przystanków w Słonecznym Brzegu. Ich dokładną listę, wraz z godzinami odjazdu, znajdziecie bez problemu w szczegółowym rozkładzie jazdy autobusów w Słonecznym Brzegu.
Sama podróż autobusem do Kableszkowa to czysta przyjemność – zajmuje około 25 minut, a koszt biletu w jedną stronę to zaledwie 5 lewów. Bilet, jak to zwykle bywa w autobusach w Słonecznym Brzegu, kupicie bez problemu bezpośrednio po wejściu do pojazdu – nie musicie się martwić o jego wcześniejsze rezerwowanie. Pani bileterka (lub pan bileter) sama podejdzie do Was, aby sprzedać bilet. Warto też wiedzieć, że autobus numer 22 to zawsze pojazd typu autokar, a więc możecie liczyć na wygodne, miękkie fotele i przyjemnie chłodzone, klimatyzowane wnętrze, co w upalny, bułgarski dzień jest prawdziwym błogosławieństwem.