Romowie w Bułgarii — historia, liczby i co turysta naprawdę powinien wiedzieć
Zanim sprawdzimy, dlaczego Bułgaria stała się domem dla tak ogromnej społeczności romskiej, musimy cofnąć się do momentu, w którym Europa przestała zgadywać, skąd właściwie się wzięli.
Przez setki lat nikt nie wiedział. Sami Europejczycy wymyślali im pochodzenie wedle własnych lęków i wyobraźni. Jedni twierdzili że przyszli z Egiptu — stąd angielskie słowo Gypsy (Egipcjanie). Inni że ze Złotej Ordy. Jeszcze inni że są potomkami biblijnego Kaina, skazanego na wieczną tułaczkę. Na Węgrzech w 1782 roku dwustu z nich aresztowano, torturowano i skazano — pod zarzutem kanibalizmu. Przyznali się. Pod torturami przyznają się wszyscy.
Skąd wzięli się Romowie w Bułgarii?
Prawdę odkrył przypadek — osiemnastowieczny węgierski pastor, który rozmawiając z indyjskim studentem w Lejdzie nagle zorientował się, że rozumie co tamten mówi. Dialekt romski okazał się pokrewny językowi jego rozmówcy. Językoznawcy potwierdzili: Romowie pochodzą z Indii. Wyruszyli stamtąd gdzieś między V a XI wiekiem. Dlaczego? Do dziś nie wiadomo. Może głód, może wojna, może po prostu duch wędrówki.
Do Bułgarii dotarli przez Bizancjum — najwcześniejsze wzmianki o ich obecności na tych ziemiach pochodzą z XI–XII wieku.
I tu zaczyna się ciekawa bułgarska osobliwość: przez wieki Romowie mieli tu łatwiej niż gdziekolwiek indziej w Europie. Tu pojawia się bułgarski ewenement historyczny: gdy na 'oświeconym’ Zachodzie Romowie płonęli na stosach lub kończyli na szubienicach, pod panowaniem osmańskim znaleźli coś na kształt pragmatycznego azylu jako niezbędni kowale, muzycy i rzemieślnicy. Imperium Osmańskie miało do nich stosunek pragmatyczny: są użyteczni, niech żyją.
To tłumaczy dlaczego dziś Bułgaria ma — proporcjonalnie do liczby mieszkańców — jeden z największych odsetków Romów w całej Europie.
Ile ich jest? Tego nikt nie wie na pewno — i to jest samo w sobie ciekawostka
Oficjalnie w Bułgarii mieszka około 267 tysięcy Romów. Nieoficjalnie — od pół do prawie miliona. Skąd tak gigantyczna rozpiętość? Bo Romowie często nie przyznają się że są Romami. W spisach powszechnych wpisują się jako Bułgarzy, Turcy, albo po prostu odmawiają podania narodowości. Strach przed dyskryminacją jest silniejszy niż statystyczna sumienność. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, które liczyło nie według deklaracji ale według obserwacji w terenie, szacuje ich liczbę na ponad pół miliona.

To gorzki żart: państwo, które od lat wdraża kolejne strategie integracyjne, wciąż nie potrafi ustalić, czy pomaga ćwierci miliona ludzi, czy może blisko milionowi
Kanibale, czarownice i Egipcjanie — jak Europa wymyślała Romów
Europejskie „legendy” o Romach są równie fascynujące co przerażające. Na przykład historia z Węgier z 1782 roku — 200 aresztowanych pod zarzutem kanibalizmu — jest tylko jedną z wielu. W Rumunii do 1864 roku byli niewolnikami — dosłownie, sprzedawanymi jak dobytek. W Czechosłowacji jeszcze w 1980 roku romskie kobiety poddawano przymusowej sterylizacji, żeby „ograniczyć populację”. Jeśli wydaje się Wam to szokujące to warto pamiętać, że podobne rzeczy robiła Dania rdzennej ludności Grenlandii jeszcze w latach 70-tych ubiegłego wieku.
A jednak przetrwali. Kilkanaście milionów Romów na świecie, z czego prawie milion w samej Bułgarii. Taka jest historia narodu często pogardzanego przez turystów, którzy jednocześnie nie mają zielonego pojęcia o jego historii. I karmią się wyłącznie stereotypami. W większości negatywnymi.
Kim oni naprawdę są? Nie ma jednych „Romów”
Polak wyjeżdżający do Bułgarii myśli o Romach jak o jednorodnej grupie. To błąd, który popełniany jest z niewiedzy.
W rzeczywistości pod słowem „Romowie” kryje się kilkadziesiąt zupełnie różnych społeczności. Jedne mówią po romsku, inne nie. Jedne są prawosławnymi chrześcijanami, inne muzułmanami, jeszcze inne — gorliwymi ewangelikami, którzy budują własne kościoły i organizują głośne nabożeństwa. Jedne żyją w odizolowanych dzielnicach od pokoleń, inne są od lat zintegrowane z bułgarskim społeczeństwem i ich romskie korzenie widać tylko w nazwisku.
Bułgarscy etnografowie wyróżniają między innymi: hорохане рома — Romów muzułmanów, gdzie dziecięce małżeństwa są nadal częstą praktyką — oraz дасикане рома — Romów chrześcijańskich, gdzie sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Traktowanie ich jako jednej grupy to tak jakby powiedzieć że Polak z Zakopanego i Polak z Kaszub jedzą to samo i mówią identyczną polszczyzną tylko dlatego, że obaj mają polski paszport.
Brutalne liczby, które bolą
Dzielnica Pobeda w Burgas. Dziewięćdziesiąt procent bezrobocia. Uwierzysz? W szkole podstawowej imienia Christo Botewa uczy się 700 dzieci — trzy czwarte z nich to dzieci romskie, z których większość nie mówi dobrze po bułgarsku w pierwszej klasie, bo bułgarski jest dla nich językiem obcym.
To nie jest wyjątek — to reguła.
W całej Bułgarii 87–89% Romów ma wykształcenie podstawowe lub niższe. Tylko jedna piąta jest aktywna zawodowo. 59% romskiej młodzieży jest bez pracy. W 2010 roku do przedszkola chodziło zaledwie 5% romskich dzieci — co oznacza, że do pierwszej klasy szły bez żadnego przygotowania do nauki, bez znajomości bułgarskiego, bez nawyku siedzenia przy stoliku.
Te dane bolą najbardziej: blisko 90% społeczności kończy edukację na poziomie podstawówki, co w dzisiejszym świecie jest biletem w jedną stronę do zawodowego niebytu.
Romowie w okolicach Słonecznego Brzegu — co wiedzą lokalni, a czego nie piszą w folderach biura podróży?
Kiedy zaczyna się sezon, zaczyna się też coroczny rytuał. Kilkaset metrów za stadionem w Nesebarze i w okolicach aquaparku w Słonecznym Brzegu pojawiają się nielegalne obozowiska. Policja i gmina Nesebar co roku je likwidują — i co roku pojawiają się ponownie. Miejscowi traktują to jak zmianę pór roku.
Bułgarskie media opisywały przez lata funkcjonowanie trzech największych romskich klanów z okolic Nesebyru, które „dzieliły terytoria” kurortu na strefy kieszonkowych kradzieży. Policja regularnie prowadzi tu specjalne operacje — w jednej z nich kilka lat temu zatrzymano jednorazowo 26 osób, w tym 11 nieletnich.
Opowieści o klanach kieszonkowców to dziś głównie kurortowy folklor. Właściciele wielkiego biznesu turystycznego w Słonecznym Brzegu wiedzą, że jeden okradziony turysta to dziesięciu, którzy nie wrócą – dlatego bezpieczeństwo jest tu pilnowane skuteczniej niż w banku centralnym
W interesie właścicieli tego wielkiego biznesu, jakim jest kurort Słoneczny Brzeg, jest bezpieczeństwo turystów — i potrafią o nie zadbać niezwykle skutecznie.
Mechanizm jest prosty: w strefie all-inclusive i wielkiego biznesie ma miejsca na dyskomfort turysty. Romowie, których tu spotkasz, to najczęściej pokojówki kelnerzy lub sprzątacze, którzy ciężko pracują, abyś wygodnie wypoczywał na wakacjach.
Dlaczego integracja Romów się nie udaje — bez moralizowania
Bułgaria ma za sobą już trzy Narodowe Strategie Integracji Romów. Pierwsza na lata 2012–2020. Teraz jest kolejna na 2021–2030. Każda zawiera te same diagnozy i podobne cele. Żadna nie przyniosła sukcesu.
Dlaczego? Bo problem jest kołem niemożliwym do zatrzymania z zewnątrz.
Dziecko romskie idzie do szkoły w romskiej dzielnicy. Nie zna bułgarskiego. Nauczyciele — według badań UNICEF — często je dyskryminują, rówieśnicy z nieromskich rodzin izolują. Dziecko odpada z systemu w podstawówce albo najpóźniej na poziomie liceum. Bez wykształcenia nie ma pracy innej niż prosta fizyczna. Do tego w turystyce sezonowa. Bez pracy — bieda. W biedzie — dzieci rodzą się wcześnie i jest ich dużo. I koło się zamyka.
Rząd buduje drogi do romskich dzielnic, remontuje świetlice, finansuje mediatorów szkolnych i zdrowotnych. W Bursgas 21 mediatorów zdrowotnych pracuje przy szpitalach. To pomaga — ale nie przełamuje struktury. Jak powiedział jeden z bułgarskich wicepremierów: „nie ma romskich liderów którzy mieliby wystarczające społeczne zaufanie żeby przeprowadzić własną wspólnotę przez zmianę”. A bez liderów wewnątrz wspólnoty — żadna zewnętrzna strategia nie zadziała.
Jak zachować się jako turysta wobec Romów— praktycznie
Żadnej paniki, żadnego rasizmu. Traktuj Roma po prostu jak każdego innego obywatela Bułgarii.
Romskie żebractwo w Słonecznym Brzegu nie istnieje. Kobiety z dziećmi pod ręką, dzieci z wyciągniętymi dłońmi — jeśli tak sobie wyobrażasz Słoneczny Brzeg to informuję, że żadnego żebraka tam nie uświadczysz. O to dbają ci, którzy mają w tym biznes.
Jeśli coś ci zginęło — zgłoś na policję. Działa posterunek przy centrum Słonecznego Brzegu, obsada mówi po angielsku w sezonie. Ba, co roku z racji nagromadzenia turystów w Słonecznym Brzegi pracują polscy policjanci. Nie szukaj sprawiedliwości na własną rękę.
I najważniejsze: nie utożsamiaj każdego śniadego Bułgara którego spotkasz z zagrożeniem. To nie tylko niesprawiedliwe — to zwyczajnie głupie. Większość Romów których widzisz w kurorcie przyjechała tu pracować, sprzedawać kukurydzę, zbierać złom, a ci bogaci po prostu odpoczywać. Tak jak ty.