Słoneczny Brzeg – historia kurortu, czyli jeż w betoniarce
Słoneczny Brzeg! Miejsce, gdzie słońce świeci tak mocno, że nawet cień nosi okulary przeciwsłoneczne. Ale jak to się stało, że ten mały kawałek bułgarskiego wybrzeża stał się kurortem, który zna cała Europa?
Skromne początki, czyli jak wszystko się zaczęło
Dawno, dawno temu, w latach 50. XX wieku, ktoś spojrzał na długi pas złocistego piasku i pomyślał: „, a może by tak zrobić tu coś więcej niż tylko opalać się i łowić ryby?”. I tak oto, w 1958 roku, narodził się Słoneczny Brzeg. Można powiedzieć, że to była taka bułgarska odpowiedź na pytanie:
Co by było, gdyby plaża i hotel mieli dziecko?
Czy wyobrażasz sobie te pierwsze dni, kiedy to jedynie pięć betoniarek, kilka taśm transportowych i prymitywne maszyny budowlane stanowiły cały sprzęt, jakim dysponowali budowniczy? W takich warunkach powstała pierwsza część Słonecznego Brzegu, który dzisiaj jest jednym z najpopularniejszych kurortów na świecie. Choć ma zaledwie 65 lat. Czyli jak na kurort jest młodzieniaszkiem.
W latach 60. i 70. Słoneczny Brzeg rósł szybciej niż ceny w smażalniach we Władysłowie przed sezonem. Hotele wyrastały jak grzyby po deszczu, a turyści zaczęli napływać falami większymi niż te na plaży. Wkrótce kurort stał się dumą bułgarskiej turystyki, przyciągając gości z całego bloku wschodniego. Można powiedzieć, że był to taki komunistyczny Disneyland, w którym zamiast Myszki Miki było… cóż, dużo piasku.
Pierwszy hotel w Słonecznym Brzegu i pierwszy gość, który przeszedł do historii
Zastanawiałeś się kiedyś, kto był pierwszym turystą w Słonecznym Brzegu? Był to Franczek Silvester z Czechosłowacji, który 8 czerwca 1959 roku, nieświadomie kompletnie, zapisał się na kartach historii kurortu. Przybył do hotelu „Kalina” niemalże chwilę po tym, gdy robotnicy opuszczali teren budowy pierwszego otwieranego właśnie hotelu w Słonecznym Brzegu. To nie był dzień pełen fanfar i czerwonych dywanów – pierwszy sezon turystyczny w Słonecznym Brzegu rozpoczął się w sposób, który dzisiaj wydaje się niemal nieprawdopodobny. Turyści, zamiast zostać uroczyście powitani, zostali dowiezieni do hotelu boczną drogą pełną pozostałości po budowie.
Rok 1959 i szalone budownictwo
W 1959 roku, czyli w pierwszym roku działalności Słonecznego Brzegu jako kurortu, oddano do użytku siedem hoteli. Były to pierwsze, bardzo szybko wybudowane obiekty noclegowe w tej nowo powstałej miejscowości wypoczynkowej, która miała przyciągać turystów zarówno z Bułgarii, jak i z zagranicy. Te pierwsze hotele, budowane w Słonecznym Brzegu, były skromne, ale stanowiły fundament pod przyszły rozwój kurortu, który z czasem stał się jednym z największych i najbardziej znanych ośrodków turystycznych na bułgarskim wybrzeżu Morza Czarnego.
Najstarsze i najważniejsze hotele w Słonecznym Brzegu
Oto lista 10 najstarszych hoteli w Słonecznym Brzegu, które są symbolami początków tego kurortu:
- Hotel „Czajka” – Jeden z pierwszych hoteli w kurorcie, znany z unikalnej architektury i lokalizacji blisko plaży.
- Hotel „Kuban” – Znany z charakterystycznego, wieżowcowego kształtu i centralnego położenia.
- Hotel „Neptun” – Jeden z pierwszych hoteli, który od początku przyciągał międzynarodowych turystów.
- Hotel „Globus” – Popularny wśród turystów już od lat 60., oferujący bezpośredni dostęp do plaży.
- Hotel „Pomorie” – Położony blisko morza, znany ze swojego przytulnego klimatu i historycznego znaczenia.
- Hotel „Europa” – Jeden z bardziej luksusowych hoteli z tamtego okresu, cieszący się popularnością wśród zamożniejszych turystów.
- Hotel „Burgas” – Zbudowany w latach 60., słynący z doskonałej obsługi i dogodnej lokalizacji.
- Hotel „Continental” – Oferował zakwaterowanie na wysokim poziomie, przyciągając gości z różnych zakątków Europy.
- Hotel „Orel” – Popularny hotel, który wyróżniał się swoim nowoczesnym jak na tamte czasy wyglądem.
- Hotel „Astoria” – Jeden z najstarszych hoteli, często wybierany przez zagranicznych turystów ze względu na bliskość do głównych atrakcji kurortu.
Betonowa pustynia w miejsce dzikiej natury
Wyobraź sobie, że Słoneczny Brzeg przed powstaniem rządowego projektu o budowie kurortu, był terenem dziewiczym. Dzikie wydmy porośnięte trawami i krzewami, oraz na lasy sosnowe, które roztaczały swoje zielone ramiona aż po horyzont. Morze szumiało, a wiatr przynosił zapach soli i żywicy. A po ziemi pełzały węże i żmije. Dużo, dużo syczących stworzeń. Które były na tych terenach od zawsze i które nie miały zamiaru zmieniać swojego miejsca zamieszkania tylko dlatego, że Bułgarzy postanowili wybudować sobie kurort.
I powstał problem całkiem duży. Z jednej strony robiono wszystko, aby propagować powstały dopiero co kurort, z drugiej turyści zaczęli narzekać na liczne spotkania z pełzającymi autochtonami. A ponieważ jednym z nich była żmija nosoroga, czyli najbardziej jadowity wąż w Europie, przestało być Bułgarom do śmiechu. Okazało się, że łatwiej jest stawiać masowo i w tempie błyskawicznym hotele niż zrobić porządek z gadami.
Historia prawdziwa, czyli jak jeże zostały żołnierzami
Wtedy wpadnięto na pomysł, który dzisiaj wydaje się nieco szalony, ale wtedy był całkiem logiczny. Postanowiono sprowadzić do Słonecznego Brzegu jeże – małe, urocze ssaki, które nie tylko miały stać się atrakcją turystyczną, ale przede wszystkim pełnić rolę naturalnych tępicieli węży.
Decyzja została podjęta – jeże zostały sprowadzone i wypuszczone w okolicach Słonecznego Brzegu. Miały one być jak „bio-sprzątaczki”, które wytępią węże i przywrócą spokój turystom. Jak się jednak okazało, plan miał swoje niespodziewane zwroty akcji.
Jak działał „Plan Jeż”?
Zanim powiesz „ale jak to możliwe, żeby taki mały jeż poradził sobie z wężem?”, pozwól, że ci to wyjaśnię. Jeże, mimo swojego niewielkiego rozmiaru, są wyjątkowo zwinne i mają naturalną odporność na jad niektórych gatunków węży. Mają także silne szczęki, które potrafią skutecznie unieszkodliwić mniejszego węża. Nie trzeba być geniuszem, żeby zrozumieć, że jeże i węże to naturalni wrogowie, a co więcej – jeże są też znacznie bardziej „user-friendly” dla turystów niż pełzające gady.
Jeże vs. węże: Co poszło nie tak?
Plan wydawał się doskonały, ale rzeczywistość okazała się nieco bardziej skomplikowana. Choć jeże rzeczywiście były w stanie unieszkodliwić niektóre węże, to jednak nie wszystkie. Zdarzało się, że większe węże, takie jak popularny wówczas gniewosz zwyczajny, były zbyt silne dla jeży, które musiały się przed nimi bronić, zwijając się w kulkę i czekając, aż zagrożenie minie. Co więcej, jeże, będąc ssakami wszystkożernymi, nie skupiały się wyłącznie na polowaniu na węże – ich dieta obejmowała także owady, małe ssaki i inne stworzenia, które uznały za smaczne.
Choć plan miał swoje wady, to nie oznacza, że zakończył się całkowitą klapą. Jeże rzeczywiście przyczyniły się do zmniejszenia populacji węży w niektórych rejonach, ale nie stały się superbohaterami, jakimi je sobie wyobrażano. Okazało się, że natura rządzi się swoimi prawami, a człowiek, próbując w nią ingerować, nie zawsze jest w stanie przewidzieć wszystkie konsekwencje swoich działań.
Ciekawostką jest to, że jeże zadomowiły się na dobre w Słonecznym Brzegu, stając się częścią lokalnej fauny. Turyści zaczęli traktować spotkanie z jeżem jako dodatkową atrakcję, a dzieci uwielbiały obserwować te małe, kolczaste stworzenia. Choć ich rola jako tępicieli węży nie do końca się sprawdziła, to jednak jeże zdobyły sympatię ludzi, stając się symbolem pewnego rodzaju walki z naturą – walki, w której nie zawsze człowiek wychodzi na prowadzenie.