ubrania podrobki | Słoneczny Brzeg

Podróbki odzieży na straganach w Słonecznym Brzegu

Wyobraźcie sobie scenę: słoneczny deptak w jednym z popularnych bułgarskich kurortów. W powietrzu unosi się zapach olejku do opalania i pieczonej ryby, a w tle słychać szum morza i gwar rozmów w różnych językach. Wasz wzrok przyciągają jednak stragany uginające się pod ciężarem… najnowszych kolekcji znanych światowych marek. Koszulki z krokodylem, torebki z charakterystycznym monogramem LV, sportowe buty z trzema paskami czy „fajką”, zegarki łudząco podobne do szwajcarskich oryginałów. Wszystko w zaskakująco atrakcyjnych cenach. Znajomy widok, prawda? Witamy więc w Słonecznym Brzegu:)

Dla turysty najpierw szok, a potem zakupowy raj

Dla wielu Polaków, odwiedzających Bułgarię, ten jawny, niemal ostentacyjny handel podróbkami jest jednym z większych źródeł zdziwienia, a czasem nawet lekkiego szoku kulturowego. Jak to możliwe – pytamy – że w kraju będącym członkiem Unii Europejskiej, zobowiązanym do przestrzegania prawa własności intelektualnej, podróbki światowych marek sprzedaje się tak otwarcie, bez skrępowania i jakiegokolwiek strachu przed konsekwencjami?

Fenomen bułgarskiego rynku podróbek jest fascynującym studium przypadku, które wykracza daleko poza prostą chęć „dorobienia się” przez sprzedawców czy szukania okazji przez kupujących. To złożone zjawisko, u którego podstaw leży splot czynników historycznych, ekonomicznych, kulturowych i, co najważniejsze, instytucjonalnych. Zapraszam Was w podróż za kulisy tego „markowego” bazaru, by spróbować zrozumieć, dlaczego podrabiana odzież i obuwie wciąż stanowią tak widoczny element bułgarskiego krajobrazu handlowego.

Słoneczny Brzeg i jego deptak, gdzie podróbka jest królową

Zacznijmy od skali i charakteru zjawiska. Handel podróbkami w Bułgarii nie jest ukryty w ciemnych zaułkach czy dostępny tylko wtajemniczonym. Wręcz przeciwnie – jest wszechobecny, szczególnie w miejscach o dużym natężeniu ruchu turystycznego (kurorty nadmorskie jak Słoneczny Brzeg, Nesebar, popularne deptaki, okolice atrakcji turystycznych). Stragany i niewielkie sklepiki oferują szeroki asortyment imitacji – od odzieży sportowej, przez luksusowe akcesoria (torebki, paski, okulary przeciwsłoneczne), po zegarki i kosmetyki. Skupmy się jednak na odzieży i obuwiu, bo to one, obok akcesoriów, dominują w tej ulicznej ofercie i należą do najczęściej podrabianych towarów w UE.

Jakość oferowanych podróbek jest bardzo zróżnicowana. Można znaleźć zarówno bardzo nieudolne imitacje, które na pierwszy rzut oka zdradzają swoje pochodzenie, jak i tzw. repliki klasy „AAA”, które laikowi trudno odróżnić od oryginału, przynajmniej bez bezpośredniego porównania. Ceny są oczywiście ułamkiem wartości autentycznych produktów, co stanowi główną siłę przyciągania dla klientów.. Sprzedawcy często operują w szarej strefie, bez kas fiskalnych, a transakcje odbywają się wyłącznie w formie gotówkowej. Atmosfera przypomina nieco polskie bazary z początku lat 90., choć z dużo większym udziałem globalnych marek w podrabianej wersji.

Siła nabywcza kontra siła marki

Podstawowym motorem napędowym rynku podróbek jest, rzecz jasna, ekonomia. Bułgaria, mimo członkostwa w UE i wzrostu gospodarczego, wciąż pozostaje krajem o najniższym PKB per capita (według standardów siły nabywczej) w Unii. Poziom wynagrodzeń i emerytur dla wielu obywateli stoi w rażącej dysproporcji do cen oryginalnych produktów zachodnich marek, które symbolizują sukces, prestiż i przynależność do „zachodniego” stylu życia.

Dla przeciętnego Bułgara, ale też dla wielu turystów z krajów o niższej sile nabywczej, zakup oryginalnej torebki znanego projektanta za kilka tysięcy euro czy butów sportowych za kilkaset euro jest poza zasięgiem finansowym. Jednocześnie presja konsumpcyjna, napędzana przez globalne media i marketing, jest ogromna. Posiadanie przedmiotów z rozpoznawalnym logo staje się dla niektórych substytutem statusu, sposobem na zasygnalizowanie aspiracji do wyższych sfer.

Podróbka oferuje złudzenie uczestnictwa w tym świecie luksusu za niewielką cenę. Zaspokaja potrzebę posiadania symbolu, nawet jeśli jest on tylko imitacją. Badania EUIPO pokazują, że Bułgaria ma jeden z najwyższych w UE odsetków obywateli, którzy celowo kupili podróbki w ciągu ostatniego roku, przy czym główną motywacją jest właśnie niższa cena.

Z drugiej strony, dla sprzedawców jest to po prostu dochodowy biznes. Marże na podróbkach, kupowanych hurtowo za niewielkie kwoty (głównie w Turcji lub Chinach), mogą być znaczące. Niski próg wejścia (wystarczy wynająć niewielką powierzchnię lub po prostu rozstawić stragan), elastyczność i możliwość unikania formalnych obciążeń (podatki, ubezpieczenia w szarej strefie) czynią ten handel atrakcyjnym źródłem dochodu, zwłaszcza w regionach o wysokim bezrobociu lub sezonowym charakterze zatrudnienia (jak turystyka).

Korzenie w historii i kulturze: Od „komitywy” do konsumpcji

Dzisiejszy stan rzeczy ma też swoje korzenie w przeszłości. W okresie socjalizmu w Bułgarii, podobnie jak w Polsce, kwitła gospodarka niedoboru. Dostęp do oryginalnych zachodnich towarów był bardzo ograniczony i stanowił symbol luksusu. Rozwinęła się kultura „załatwiania”, „kombinowania” i nieformalnej wymiany (tzw. втора икономика – druga gospodarka). Szacunek dla oficjalnego prawa, kojarzonego z narzuconym systemem, nie był wysoki, a umiejętność obejścia przepisów często traktowano jako zaradność.

Gwałtowna transformacja ustrojowa na początku lat 90. przyniosła otwarcie granic i zalew tanich towarów, w tym masę podróbek, głównie z Turcji i Azji. Powstały gigantyczne bazary, takie jak Dimitrowgrad, które stały się kuźnią nowego kapitalizmu i miejscem, gdzie zaopatrywała się znaczna część społeczeństwa.

Choć czasy się zmieniły, pewne wzorce mentalne mogły przetrwać. Stosunek do własności intelektualnej wciąż bywa w Bułgarii (podobnie zresztą jak w wielu innych krajach regionu) dość swobodny. Cytowane badania EUIPO pokazują, że oprócz ceny, częstymi usprawiedliwieniami dla zakupu podróbek są przekonania, że nie widzi się w tym nic złego, lub że autentyczne produkty są cenowo mocno przeszacowane.. Brakuje czasem silnego społecznego potępienia dla tego procederu, a kupowanie podróbki na straganie nie jest postrzegane jako coś szczególnie nagannego.

Źródła oszustw: skąd płyną podróbki do Bułgarii?

Pytanie, skąd biorą się te wszystkie podrabiane towary zalewające bułgarskie ulice, jest kluczowe. Odpowiedź jest złożona, ale główne szlaki prowadzą z dwóch kierunków, co potwierdzają liczne raporty policyjne i celne.

Turcja

Bezpośrednie sąsiedztwo z Turcją, która jest uznawana za jedno z głównych źródeł podrabianych towarów trafiających do UE, czyni ją głównym dostawcą dla bułgarskiego rynku. Ogromne bazary w Stambule (np. Wielki Bazar czy okolice Laleli) czy przygranicznych miastach tureckich (np. Edirne) oferują hurtowe ilości imitacji wszelkich możliwych marek.

Towar przekracza granicę na różne sposoby – od drobnego przemytu w bagażach turystów, przez ukryte transporty w autobusach i ciężarówkach, po bardziej zorganizowane kanały przemytnicze wykorzystujące korupcję.Bliskość geograficzna i kulturowa ułatwiają ten proceder. Bułgarskie media regularnie donoszą o konfiskatach podrabianych towarów z Turcji na przejściach granicznych takich jak Kapitan Andreewo.

Chiny i Azja Południowo-Wschodnia

Drugim, globalnym źródłem są Chiny, uznawane za największego producenta podróbek na świecie. Towary stamtąd trafiają do Bułgarii głównie drogą morską (przez porty w Warnie i Burgas) lub lądową, często jako część większych, międzynarodowych szlaków przemytniczych biegnących przez Bałkany.. Kontenery z zadeklarowanym tanim, niemarkowym towarem mogą skrywać wewnątrz warstwy podrobionych produktów.

Bułgaria, ze względu na swoje położenie geograficzne na zewnętrznej granicy UE i na skrzyżowaniu szlaków między Europą a Azją, odgrywa również istotną rolę kraju tranzytowego dla podróbek przeznaczonych na rynki innych państw europejskich. Część towaru, która trafia do kraju, „wycieka” na lokalny rynek, a część wędruje dalej na zachód i północ.

Paradoks unijny, czyli dlaczego Państwo (nie)działa?

Dochodzimy do sedna zagadki: dlaczego w kraju należącym do Unii Europejskiej, który formalnie wdrożył przepisy dotyczące ochrony własności intelektualnej, ten proceder kwitnie niemal jawnie? Odpowiedź leży w luce między formalnym prawem a jego egzekwowaniem oraz w priorytetach państwa.

Ograniczone zasoby i priorytety

Bułgarskie organy ścigania (policja, służby celne, prokuratura) dysponują ograniczonymi zasobami ludzkimi i finansowymi. Muszą priorytetyzować swoje działania. Walka z handlem narkotykami, przemytem ludzi, terroryzmem czy poważną przestępczością gospodarczą (jak wyłudzenia VAT) jest zazwyczaj uznawana za ważniejszą niż ściganie sprzedawców podrabianych T-shirtów na nadmorskim deptaku. Handel podróbkami, choć nielegalny i szkodliwy dla gospodarki (szacowane straty dla bułgarskiej gospodarki z powodu podróbek odzieży, kosmetyków i zabawek to setki milionów lewów rocznie, często postrzegany jest jako przestępstwo o niższej szkodliwości społecznej.

Korupcja

Problem korupcji w Bułgarii, choć kraj poczynił postępy, wciąż jest wskazywany jako wyzwanie, szczególnie w obszarach takich jak kontrola granic czy administracja publiczna. Korupcja na różnych szczeblach – od funkcjonariuszy granicznych przymykających oko na przemyt, przez lokalnych policjantów lub urzędników inspekcji rynkowej ignorujących stragany w zamian za łapówki – może tworzyć parasol ochronny dla handlarzy. Raporty wskazują, że korupcja ułatwia działanie grupom przestępczym zajmującym się przemytem.

Słabość i nieefektywność systemu egzekwowania prawa

Nawet jeśli dochodzi do zatrzymań i konfiskat, a tych bułgarskie służby dokonują regularnie (choć nie na polu detalicznym, a hurtowym), dalsze procedury sądowe bywają długotrwałe i nie zawsze kończą się surowymi wyrokami. Kary często nie są wystarczająco dotkliwe, aby odstraszyć sprawców, zwłaszcza organizatorów procederu, a ścigani bywają głównie drobni hurtownicy. Trudności pojawiają się też w udowodnieniu działania na dużą skalę czy powiązań z zorganizowaną przestępczością, co wymagałoby skomplikowanych dochodzeń.

Niejasny status prawny miejsc handlu i trudności logistyczne

Część handlu odbywa się na legalnie działających targowiskach lub w wynajętych lokalach. Przeprowadzanie skutecznych kontroli na rozległych bazarach czy w tysiącach małych sklepików i straganów rozproszonych po całym kraju stanowi duże wyzwanie logistyczne dla ograniczonej liczby inspektorów.

Niska świadomość społeczna i brak presji

ak wspomniałem, często brakuje silnej presji społecznej na walkę z tym zjawiskiem. Konsumenci kierują się ceną, a ogólne przyzwolenie lub obojętność utrudniają budowanie politycznej woli do bardziej zdecydowanych działań.

Presja z Brukseli a lokalna rzeczywistość

Unia Europejska i jej agencje (jak EUIPO czy Europol) wywierają presję na Bułgarię w kwestii walki z naruszeniami własności intelektualnej. Istnieją unijne dyrektywy, strategie, programy wsparcia dla organów celnych i policji. Bułgaria regularnie raportuje o przeprowadzanych konfiskatach podróbek. Rząd przyjmuje strategie walki z naruszeniami IPR.

Jednak wdrożenie unijnych standardów w praktyce napotyka na opisane wyżej bariery – niedostatki instytucjonalne, korupcję, ograniczone zasoby i specyficzne uwarunkowania społeczno-ekonomiczne. Można mówić o „deficycie implementacyjnym” – przepisy istnieją na papierze, ale ich realne przełożenie na uliczną rzeczywistość jest ograniczone. Działania często koncentrują się na punktowych akcjach, które nie rozwiązują problemu systemowo.

Podsumowanie: Gorzki smak „okazji”

Widok straganów uginających się pod ciężarem podróbek w Bułgarii nie jest więc wynikiem prostej ignorancji czy celowej tolerancji ze strony państwa. To złożony problem, będący wypadkową niskiej siły nabywczej społeczeństwa, globalnych aspiracji konsumpcyjnych , historycznych zaszłości, bliskości geograficznej do centrów produkcyjnych jak Turcja. A przede wszystkim – i to jest kluczowe – niedostatecznej sprawności i determinacji instytucji państwowych w egzekwowaniu istniejącego prawa.. Przyczyny tej niesprawności są wielorakie: od ograniczonych zasobów i konkurencyjnych priorytetów, przez problemy z korupcją, po trudności w rozbijaniu zorganizowanych siatek przestępczych i brak silnego społecznego potępienia. Są jeszcze inne dodatkowe aspekty, których jednak przytaczać nie mogę, gdyż nie są potwierdzone. Mam na myśli przymykanie przez Brukselę oka na Bułgarię w temacie podróbek w zamian za ciche przysługi państwa w innych obszarach.

Bazary pełne podróbek do dodatkowa atrakcja dla turysty – jakby nie patrzeć tak właśnie jest

Dla polskiego turysty, przyzwyczajonego do nieco innego krajobrazu handlowego, bułgarskie „markowe” bazary pozostaną pewnie symbolem pewnego rodzaju egzotyki i paradoksu członkostwa w UE. .Ta jawność handlu podróbkami jest lustrem, w którym odbijają się głębsze problemy i wyzwania, przed którymi wciąż stoi Bułgaria na swojej drodze ku pełnej integracji, nie tylko formalnej, ale i praktycznej, ze standardami zjednoczonej Europy.

Dla turysty istotne jednak jest to, że może wyjechać z Bułgarii bogatszy o buty za kilka tysięcy (cena oczywiście oryginału) czy kilka koszulek z modnym logo, których w sklepowej cenie nigdy by sobie kupił.

Są osoby (znam osobiście), które potrafią raz w roku kupić ubrań za 1000 euro (można wówczas niezłą zniżkę utargować) i przez cały rok nie kupować już nic. Tak są zadowolenie z jakości podróbek sprzedawanych w Bułgarii.

Nie każda rzecz jest podróbką – czy wiesz o tym?

Przygotowując materiał o podróbkach odzieżowych w Bułgarii sięgnąłem po książkę Marka Rabija pt. „Życie na miarę. Odzieżowe niewolnictwo” (link do recenzji). Otworzyła mi ona oczy na pewien aspekt, o którym nie miałem pojęcia i myślę, że wielu też ma na temat zerową wiedzę.

zycie na miare odziezowe niewolnictwo okladka | Słoneczny Brzeg

Myśląc o handlu podróbkami na bułgarskich deptakach – myślimy o tych wszystkich T-shirtach, torebkach i butach, które udają produkty luksusowych marek. To zjawisko rzuca się w oczy i budzi zdziwienie wielu Polaków odwiedzających Bułgarię. Ale co, jeśli powiem Wam, że pod powierzchnią tego „fałszywego” oceanu płynie inny, bardziej dyskretny, ale równie fascynujący nurt? Nurt, który niesie ze sobą nie podróbki, a… oryginalne ubrania znanych marek, które jednak nigdy nie powinny trafić na oficjalne półki sklepowe? I nie trafiają. Ale za to można je znaleźć…na bazarze w Słonecznym Brzegu!

Jak to się dzieje, że ubrania uszyte w Bangladeszu czy Wietnamie, z oryginalnych materiałów i według oryginalnych wzorów, ale posiadające drobne defekty, lądują na straganach w Słonecznym Brzegu czy na bazarach w Nesebarze? I dlaczego Bułgaria jest jednym z krajów, gdzie ten specyficzny szary handel kwitnie?

Co to znaczy „oryginał z wadą”? Jak dochodzi do fabrycznego odrzutu markowych ubrań?

Zanim wgłębię się tematykę wyjaśnę, o jakim towarze mówimy. Nie chodzi tu o klasyczne podróbki (counterfeits), czyli produkty stworzone od początku do końca w celu imitowania oryginału przez nieautoryzowanych producentów. Mówimy o odzieży, która powstała w legalnej, autoryzowanej fabryce, szyjącej na zlecenie znanej marki (np. popularnych sieciówek czy marek sportowych, w tym i tych znanych z polskich galerii handlowych). Jednak w procesie produkcji lub kontroli jakości coś poszło nie tak. Towar ten może być:

  • „Sekondami” (seconds) lub „trójkami”: Posiada drobne, ale zauważalne wady fabryczne (tzw. фабричен дефект). Może to być mała plamka, nierówny szew, lekka różnica w odcieniu koloru, zaciągnięta nitka, krzywo wszyta metka, błąd w nadruku, czasem nawet brak guzika . Wada jest na tyle istotna, że produkt nie może być sprzedany w pełnej cenie w oficjalnym sklepie marki, ale na tyle kosmetyczna, że ubranie wciąż nadaje się do noszenia.
  • Nadwyżkami produkcyjnymi (overruns): Fabryka, aby zabezpieczyć się przed błędami, często produkuje nieco więcej sztuk niż zamówiła marka (np. 3-5% więcej). Jeśli cała partia główna przejdzie kontrolę jakości, te dodatkowe sztuki, choć pełnowartościowe, mogą stać się „towarem bez przydziału”. Czyli mówiąc najprościej – ma trafić do utylizacji. Ale oczywiście jest rozparcelowany przez pracowników.
  • Towarem z anulowanych zamówień: Czasem marka w ostatniej chwili wycofuje zamówienie lub jego część. Fabryka zostaje z gotowymi produktami. Co się z nimi dzieje? Domyśl się.
  • Próbkami (samples): Wyprodukowane na etapie projektowania i akceptacji wzoru, które nie są przeznaczone do sprzedaży.

Te kategorie towarów, z perspektywy marki, stanowią problem. Zajmują miejsce w magazynie, a ich oficjalna utylizacja bywa kosztowna i skomplikowana. Choć marki mają procedury kontroli i zarządzania takimi produktami (niektóre są niszczone, inne trafiają do specjalnych kanałów sprzedaży jak outlety pracownicze lub są przekazywane na cele charytatywne), system ten nie jest idealnie szczelny, zwłaszcza w krajach o słabszym nadzorze i ogromnej skali produkcji. Jak na przykład Bangladesz.

Mechanizm wycieku, czyli jak oryginalna odzież opuszcza fabrykę?

I tu zaczyna się najciekawsza część – nielegalny przepływ tych „odrzutów” poza oficjalne kanały. Jak ubranie z metką znanej marki, ale z małą skazą, opuszcza mury fabryki w Dhace czy Ho Chi Minh? Mechanizmy są różnorodne i często działają na styku szarej strefy i drobnej przestępczości:

  • Działania pracowników niższego szczebla: W fabrykach, gdzie panują fatalne warunki pracy i płace są skrajnie niskie (co doskonale opisuje Rabij w swojej książce), wyniesienie kilku sztuk wadliwych lub nadprogramowych ubrań może być sposobem na dorobienie. Drobne kradzieże pojedynczych sztuk przez szwaczki czy magazynierów są trudne do wykrycia przy masowej produkcji.
  • Zaangażowanie personelu nadzorującego: Osoby odpowiedzialne za kontrolę jakości lub zarządzanie magazynem mogą celowo „przymykać oko” na pewną liczbę odrzutów lub potajemnie sprzedawać je na zewnątrz w porozumieniu z drobnymi handlarzami.. Korupcja na niższych szczeblach zarządzania jest realnym problemem.
  • Nieuczciwi podwykonawcy: Wielkie marki często zlecają produkcję dużym fabrykom, ale te nierzadko korzystają z sieci mniejszych, mniej kontrolowanych podwykonawców. To właśnie tam procedury nadzoru mogą być najsłabsze, a ryzyko „wycieku” towaru – największe.
  • Fałszowanie dokumentacji: Bardziej zorganizowane grupy mogą fałszować dokumenty dotyczące liczby wyprodukowanych sztuk, odrzutów czy stanu magazynowego, aby ukryć „zniknięcie” towaru.

Pojedyncze sztuki wynoszone przez pracowników łączą się w większe partie u lokalnych pośredników. Są to często drobni handlarze, którzy skupują towar z różnych fabryk, segregują go i przygotowują do dalszej odsprzedaży. Kluczową rolę odgrywają tu kontakty i nieformalne sieci powiązań.

Podróż na Bałkany: szlakiem „prawie idealnych” oryginalnych ubrań

Następnie towar musi trafić do Europy. Szlaki transportowe często pokrywają się z tymi, którymi przemycane są klasyczne podróbki.

Kluczowa rola Turcji

Ze względu na swoje położenie geograficzne i rozwinięty przemysł tekstylny (który również produkuje dla globalnych marek, ale też podrabia), Turcja staje się głównym hubem dla towarów z Azji kierowanych na Bałkany i dalej do Europy. Kontenery z legalnym towarem mogą skrywać ukryte partie „odrzutów”. Również tureccy handlarze aktywnie uczestniczą w skupowaniu tego typu towaru bezpośrednio w krajach azjatyckich lub od pośredników.

Przemyt przez granicę

Towar przekracza granicę turecko-bułgarską (lub inne granice w regionie) na różne sposoby – od ukrycia w ciężarówkach czy autobusach, po drobny przemyt w bagażach przez osoby regularnie kursujące między krajami. Podobnie jak przy podróbkach, korupcja na przejściach granicznych może ułatwiać ten proceder.

Inne trasy

Możliwe są również transporty morskie (do portów w Warnie i Burgas) lub bardziej okrężne trasy lądowe. Po dotarciu do Bułgarii towar trafia do lokalnych hurtowników lub bezpośrednio na bazary i do małych sklepików. Rozprowadzany jest poprzez sieć kontaktów, często tę samą, która zajmuje się dystrybucją podróbek.

Dlaczego Bułgaria? Rynek chłonny na okazje

Pozostaje pytanie – dlaczego właśnie Bułgaria (obok innych krajów regionu) jest tak popularnym miejscem zbytu dla tych „oryginałów z wadą”? Odpowiedź znów tkwi w splocie kilku czynników, które częściowo pokrywają się z powodami popularności podróbek:

Cena, cena i jeszcze raz cena

Bułgarskie społeczeństwo, mimo wzrostu gospodarczego, wciąż charakteryzuje się znacząco niższą siłą nabywczą niż w krajach „starej” Unii. Możliwość kupienia ubrania znanej marki, nawet z niewielkim defektem, za cenę znacznie niższą od sklepowej, ale często nieco wyższą niż ewidentna podróbka, jest bardzo atrakcyjna. To postrzegane jest jako „złapanie okazji”.

Percepcja jakości

Konsumenci często zakładają (nie zawsze słusznie), że nawet wadliwy oryginał będzie lepszej jakości niż typowa podróbka. Użyte materiały i podstawowa konstrukcja są przecież oryginalne. To daje poczucie lepszego zakupu niż zwykłej podróbki.

Istniejąca infrastruktura szarej strefy

Sieci dystrybucji, miejsca sprzedaży (bazary, targowiska, małe sklepiki) i pewna tolerancja dla handlu nieformalnego, które rozwinęły się wokół podróbek w Bułgarii, tworzą idealne środowisko do wchłonięcia również tego typu towaru.

Trudności w egzekwowaniu prawa

O ile handel jawnymi podróbkami jest (przynajmniej teoretycznie) ścigany, o tyle udowodnienie nielegalnego pochodzenia towaru, który jest oryginalny, ale np. pochodzi z nadprodukcji lub ma niewielką wadę, jest znacznie trudniejsze dla organów kontroli. Sprzedawca zawsze może twierdzić, że to towar z legalnego importu, np. z likwidacji sklepu czy stocku (choć często bez dokumentów). Wymagałoby to skomplikowanego śledztwa sięgającego aż do fabryki w Azji.

Kultura kombinowania i szukania okazji

Pewne dziedzictwo historyczne i kulturowe może sprzyjać akceptacji dla towarów z „niejasnego” źródła, jeśli tylko cena jest odpowiednia. Satysfakcja z upolowania markowego produktu poniżej jego rynkowej wartości bywa silnym motywatorem. Zarówno dla samych Bułgarów, jak odwiedzających ich kraj turystów.

Jak rozpoznać oryginał w morzu podróbek? Granica się zaciera

Dla przeciętnego konsumenta, spacerującego po bułgarskim targu, rozróżnienie między dobrą podróbką, oryginałem z wadą, a może nawet towarem z legalnego outletu (które też istnieją) jest niezwykle trudne. Sprzedawcy często używają mylących określeń typu „outlet”, „stock”, „końcówki serii”, „jakość jak oryginał”. Rzadko otwarcie przyznają, że towar ma defekt lub pochodzi z nielegalnego źródła. Cena może być pewną wskazówką – „oryginały z wadą” są zwykle droższe niż ewidentne podróbki, ale tańsze niż towar w oficjalnym sklepie. Dokładne obejrzenie ubrania, zwłaszcza metek wewnętrznych i szwów, może czasem ujawnić drobną wadę, ale nie daje pewności co do jego pochodzenia.

Osoby znające się dobrze na materiałach będą miały w Bułgarii raj. Bez wnikania, czy to podróbka, czy oryginał, po ocenie jakości materiału i wykończenia szybko podejmą decyzję, czy zakup wart jest ceny. Ceny, dodam, zawsze negocjowalnej. Szczególnie przy większych zakupach. Dlatego dobrze jest iść polować na stragany z odzieżą grupką znajomych.

Doświadczenia własne z odzieżą z bułgarskich straganów w Słonecznym Brzegu

Miałem okazję wielokrotnie rozmawiać z handlującymi ubraniami w Słonecznym Brzegu. Dla „lokalsa”, za jakiego pewnie mnie uważają, nie ma głodnych kawałków o „oryginałach”. Wiem zatem, że ubrania, udające marki światowe i przez turystów pożądane, szyte są w Turcji, a w Bułgarii wyspecjalizowane „manufaktury” doszywają metki czy haftują (grawerują, wyszywają) logotypy. Zwróć uwagę, że jeden model bluzy może mieć aż 7-8 różnych napisów. Tak to właśnie działa. Wiem również, że ze względu na biznes, ubrania udające oryginały szyte są z bardzo dobrej jakości materiałów.

Przecież nie chodzi w tym biznesie o to, aby turystę raz nabrać i raz zarobić. Chodzi o to, aby nabrał on przekonania, że skoro bułgarska podróbka Hugo Bossa jest uszyta z tych samych materiałów co oryginał….to po co przepłacać, skoro różnicy nie ma?

Osobiście korzystam rzadko, ale czasami po sezonie, gdy ceny idą w dół o połowę (dosłownie) dam się skusić na coś z bardzo wysokiej półki. Tak wysokiej, że wielu nie ma świadomości jej istnienia. Przykład – to metka mojego „bułgarskiego” t-shirta:

PXL 20250424 103851925 | Słoneczny Brzeg

A poniżej screen ze sklepu internetowego marki Amiri pokazującego moją bułgarską koszulkę.

amiri koszulka | Słoneczny Brzeg

Jeśli chodzi o doświadczenia własne – niektóre moje ubrania z bazaru w Słonecznym Brzegu mają już kilka lat. Zachowują się doskonale, nie rozciągają się, nie blakną, nie mechacą. Są to po ubrania bardzo dobrej jakości.

Podsumowanie: Podszewka globalnej mody na lokalnym bazarze

Fenomen „oryginałów z wadą” na bułgarskich straganach to fascynujący przykład tego, jak globalne procesy produkcyjne i słabości systemów kontroli tworzą nisze dla szarej strefy. To zjawisko, choć mniej widoczne i trudniejsze do zbadania niż handel podróbkami, pokazuje drugą stronę medalu odzieżowego biznesu. Ujawnia nie tylko presję na niskie koszty i szybkość produkcji w azjatyckich fabrykach, ale także pragnienie posiadania markowych produktów w społeczeństwach, gdzie nie wszystkich na nie stać.

Jest to też kolejny dowód na złożoność problemów, z jakimi boryka się Bułgaria w zakresie egzekwowania prawa i transparentności rynku. Podczas gdy kraj formalnie implementuje unijne standardy, lokalna rzeczywistość ekonomiczna i społeczna tworzy warunki, w których towary z „drugiego obiegu” – czy to podróbki, czy „oryginały z odzysku” – znajdują swoich sprzedawców i nabywców.

Następnym razem, przechadzając się po bułgarskim deptaku i patrząc na kuszące „markowe” okazje, warto pamiętać, że historia kryjąca się za metką może być bardziej skomplikowana, niż się wydaje. Nie zawsze jest to prosta opowieść o fałszerstwie, czasem to historia o globalnym łańcuchu dostaw, który „przecieka” na wielu poziomach, a jego krople docierają aż tutaj, na słoneczne wybrzeże Morza Czarnego.

Podobne wpisy

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze